Tak! Nie trzeba było długo czekać na kolejny absurd w polskim rządzie (specjalnie z małej litery, bo dziś nawet zasady pisowni nie przemogą mojej irytacji).
Lubię zwierzaki. Nawet bardziej, niż lubię. Nałogowo staram się pomagać okolicznym (i nie tylko) kotom, czasem udaje się znaleźć im dom, obecnie mam w domu dwa na „tymczas” i chyba zostaną na stałe. W związku z tym, że obracam się w takim, a nie innym towarzystwie (tu dziękuję Fundacji AFN za „kocią” pomoc), nieobce mi są sformułowania „adopcji” zwierzaka, czy też nazwanie kota lub psa „bezdomnym” – pojęcia często stosowane i ogólnie akceptowane.
Okazało się, że to, co oczywiste dla nas, dla naszych polityków oczywistym nie jest…
I stało się! Absolutnie „znikąd” pojawił się wywiad z polskim politykiem, posłem na Sejm RP, który udało mi się przeprowadzić nie ruszając się z domu!
Od niedawna obserwuję ten facebookowy wynalazek, jakim są „
Gdzieś w okolicy kwietnia wpadłem w umiarkowaną euforię na 


