Skip to content


Należy skazać ofiarę napaści, czyli Zbigniew Ćwiąkalski o prawie do obrony.

Czy były (na szczęście) minister sprawiedliwości zna nasze prawo? Czy w ogóle myśli przed udzieleniem wywiadu? Nie oceniam, ale takie pytania nasuwają mi się, kiedy czytam jego komentarz do sprawy rzekomego zabójstwa. Rzekomego, bo w normalnym kraju uznane byłoby to za obronę własnego mienia i/lub życia. Oczywiście w normalnym kraju nie idzie się siedzieć na pół roku za przyklejanie naklejek, ale cóż zrobić.

Zanim przejdę do tego, co załamało mnie najbardziej, czyli od owej wypowiedzi naszego złotoustego byłego (na szczęście) ministra, najpierw szybkie TL;DR sprawy:

 Przebieg zdarzeń na podstawie relacji mediów:

  1. 24-latek włamuje się do domu.
  2. 24-latek zostaje pchnięty  nożem przez właściciela domu.
  3. Właściciel domu powiadamia pogotowie.

Prawdopodobny dalszy przebieg wydarzeń w normalnym kraju:

  1. Właściciel domu zostaje bohaterem mediów, otrzymuje klucze do bram miasta itp.
  2. W idealnym kraju właściciel domu otrzymałby jeszcze nagrodę pieniężną za uwolnienie podatników od konieczności utrzymywania w więzieniu sprawcy włamania.

Przebieg zdarzeń w Polsce:

  1. Właściciel domu zostaje oskarżony o zabójstwo (to już się stało).
  2. Prawdopodobnie zostanie uznany winnym.

Teraz wypowiedź byłego (na szczęście) ministra, który popiera działania prokuratury:

Gdyby w Polsce tak było, że każdy, kto wybije okno, musi się liczyć, że dostanie nóż w pierś, to ja dziękuję i wyprowadzam się do innego kraju. U nas życie napastnika nie przestaje być dobrem prawnym podlegającym ochronie. Gdyby ten mężczyzna rzucił się na ofiarę z nożem, siekierą czy drągiem, to byłaby zupełnie inna sytuacja.” [pogrubienie moje – WRonX]

[źródło: Gazeta.pl]

Na wstępie, chciałbym się odnieść do pierwszego zdania: żegnam!

Co do reszty, wypunktujmy:

  • Gdyby tylko wybił okno, a nie próbował dostać się do środka, można przyznać, że nie powinien zostać pchnięty. Bo pewnie stałby za daleko.
  • Zastanawiam się, dlaczego dobrem prawnym nie jest życie i zdrowie ofiary napadu, ale to kwestia na osobny artykuł.
  • „Gdyby ten mężczyzna rzucił się na ofiarę z nożem, siekierą czy drągiem” to w Gazecie byłaby tylko krótka wzmianka w stylu „62-latek śmiertelną ofiarą napadu, Policja szuka sprawcy”. I Policja by szukała i pewnie by nie znalazła. A tu Policja dostaje sprawcę na tacy, ale aresztuje ofiarę. Bo musi. Bo tak upośledzili nasz system prawny politycy tacy, jak były (na szczęście) minister Ćwiąkalski.

Teraz może trochę poważniej. Opierając się na świetnym tekście na Kryzysowo.pl i wymienionych w nim przepisach zastanawiam się, jak to jest, że ministrem sprawiedliwości (byłym! Na szczęście…) zostaje ktoś, kto nie ma pojęcia o polskim prawie?

Art. 25 k.k.

§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.

§ 2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności, gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

§ 3. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia, usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.

[źródło: Kodeks Karny]

Wydawałoby się, że wszystko powinno być jasne… Zacytować mogę jeszcze coś na temat środków obrony, z drugiej części artykułu:

„Warunkiem, decydującym o tym, czy obrona była współmierna, jest swego rodzaju porównanie formy zamachu i sposobu obrony, określenie stopnia zagrożenia zamachem – jego rodzaj, użyte środki do ataku i obrony, a także wszystkie istotne okoliczności zdarzenia: czas i miejsce prowadzenia zamachu, stan umysłu uczestników zdarzenia itp., zatem do właściwej oceny zajścia niezbędne jest zapoznanie się z kontekstem całej sytuacji, stwierdzenie czy zaistniała dysproporcja sił między atakującym a obrońcą, zbadanie przebiegu całości, oraz wzięcie pod uwagę ekstremalnego charakteru całego zdarzenia – zwłaszcza zaburzeń procesów decyzyjnych odnośnie zastosowanego środka obrony na skutek stresu.(…)

Nie wolno decydować o tym, że obrona była niewspółmierna, tylko na podstawie skutków i następstw obrony koniecznej dla napastnika, nawet, gdy ich skutkiem jest jego śmierć, czy kalectwo. W sytuacji obrony koniecznej, to napastnik sam sobie musi przypisać winę za obrażenia i szkody, jakie odniósł w wyniku obrony koniecznej osoby, którą zaatakował.”

[źródło: Kryzysowo.pl]

 No ale my tu swoje, a były (na szczęście) pan minister wie lepiej. Bo przecież nie raz był w sytuacji, kiedy o 40 lat młodszy i mający swego rodzaju „dorobek” przestępczy osobnik wybija mu okno i wchodzi do środka.

W listopadzie 2009 miałem szczerą nadzieję, że coś się zmieniło.

SN [Sąd Najwyższy – przyp. WRonX] uznał, że bezdomny nie przekroczył granic obrony koniecznej. – To napastnik ma się obawiać, a nie broniący przewidywać, że może w perspektywie wyrządzić krzywdę napastnikowi – zaznaczył SN. W ocenie sądu „na napaść napadnięty ma prawo odpowiedzieć dostępnymi mu środkami„, „trudno mu wymierzać, kalkulować”. 

[źródło: Gazeta.pl]

Niestety, nie zmieniło się nic.

Ostatni gasi światło.

 [obrazek na górze posta został utworzony przeze mnie przy użyciu darmowego oprogramowania. Możesz go rozpowszechniać i przerabiać w dowolny sposób, bez podania źródła pod warunkiem, że będzie użyty do ogólnie rozumianego narzekania na polskich polityków]

Posted in Polska.


No Responses (yet)

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.