Skip to content


Czy Steven Vanackere myśli, zanim coś powie pod publiczkę?

Gun-free zone - i wszyscy jesteśmy bezpieczni!Może ten tytuł zabrzmiał trochę agresywnie, ale przecież nikogo nie obraziłem, bo zadałem jedynie pytanie…

Nie można śledzić sytuacji w Polsce i na świecie, nie zwróciwszy uwagi na wydarzenia ostatnich dni. A ostatnio właśnie Ponury Kosiarz miał ręce pełne roboty i nie mówię tu (tylko) o Amy Winehouse, a raczej o zamachach w Norwegii. Nie będę komentował zachowania zamachowca, bo tego chyba komentować nie trzeba. Moją uwagę zwróciła jednak wypowiedź szefa belgijskiej dyplomacji, Stevena Vanackere

Pan Vanackere stwierdził, że dobrym sposobem zapobiegania takim wypadkom jest ograniczenie prawa dostępu do broni. Ale to nie koniec.

Steven (mogę Ci mówić „Steven”? Twoje wypowiedzi są na poziomie przedszkolaka, więc chyba mogę…?) postanowił zachęcić również innych kolegów zabaw, żeby poszli za nim. Nie wystarczy mu możliwość bawienia się zabawkami we własnej piaskownicy, chciałby, żeby jego brzydkie babki i zamki stały we wszystkich piaskownicach na placu zabaw…

Uważam, że wszyscy europejscy politycy powinni się zastanowić, czy nie trzeba zaostrzyć reguł wydawania broni.

[Steven Vanackere, źródło: Gazeta]

Osobiście się nie dziwię. W końcu to polityk. Zasada jest tu taka sama, jak w przypadku PiSowego projektu nowelizacji ustawy o broni i amunicji. Mamy państwo opiekuńczezamiast zainstalować dzieciom na placu zabaw bezpieczne huśtawki, zamkniemy plac – najbezpieczniejsze, najłatwiejsze i najtańsze wyjście.

Na szczęście jednak okazało się, że nie wszyscy politycy dają się pędzić, jak barany. Zdziwiłem się, czytając wypowiedź Waldemara Pawlaka:

(…) nie trzeba odwracać kota ogonem i doprowadzać do sytuacji, że bandyci będą posługiwać się bronią, nie zważając na przepisy, a porządni ludzie nie będą mieli się jak bronić. Trzeba zwrócić uwagę na prawdziwe źródła takich sytuacji, a nie pozorne.

[Waldemar Pawlak, źródło: TVN24]

W idealnym świecie wyglądałoby to tak:

Ale może to ja jestem jakimś dziwnym maniakiem militariów, niebezpiecznym psychopatą chodzącym z nożem? Rozpatrzmy te argumenty…

Czy ograniczenie dostępu do broni spowoduje, że potencjalni mordercy nie będą jej posiadali?

Pozwolę sobie rozbić odpowiedź na kilka części. Po pierwsze, popularne jest stwierdzenie, że „przestępca i tak zdobędzie broń”. Czy tak jednak jest naprawdę? Osobiście nie jestem w stanie tego zweryfikować, ale wydaje mi się, że jest to weryfikowane przez życie – jak dotąd wszyscy sprawcy morderstw z użyciem broni palnej posiadali broń palną. Ale to chyba logiczne?
Zaprzestanę na tym zaznaczając, że w pewnym procencie przypadków posiadali ją legalnie, co tylko obnaża słabość procedur przyznawania pozwoleń.

Po drugie, jeśli chcemy ograniczyć dostęp do broni „zwykłym obywatelom”, którzy według Władzy są zbyt głupi, aby broń posiadać, bo mogliby się skaleczyć (za to Policja, wojskowi i myśliwi to nadludzie), a przyznać ją tylko wybranym, na przykład miłośnikom strzelania do małych zwierzątek z dużych odległości, to… uwaga… psychopata z Utoya był członkiem klubu strzeleckiego – czyli tym „wybranym”. Broń posiadał legalnie. Tak jak u nas myśliwi, niektórzy Policjanci, politycy i inni „wybrani”.
Jestem spokojny – oni wszyscy na pewno nie zrobią mi krzywdy bo przecież są tacy zrównoważeni…

Po trzecie, sprawa dostępu do broni wraca z każdą tego typu strzelaniną, jak ekskrement rzucony w wentylator. Popularne są strzelaniny w amerykańskich szkołach – w kraju, który posiada największy procent obywateli posiadający legalnie broń. Czy te tragedie wytrącają zwolennikom dostępu do broni argument o możliwości obrony?
Wydaje się, że tak, jeśli nie spojrzy się z nieco innej strony – wszystkie te szkoły to miejsca, do których broni wnosić nie wolno.

Normalni ludzie stosowali się do tego zakazu – psychole niestety nie. Tak samo jest na ulicy – zakaz posiadania, zwykły obywatel broni mieć nie będzie. Tak samo było na Utoya, gdyż większość uczestników obozu to dzieci i młodzież. Prawdopodobnie jeden dorosły opiekun z bronią diametralnie zmniejszyłby liczbę ofiar.
A Policja, czyli ci, którzy powinni posiadać broń, bo tylko ich da się do tego przeszkolić, dziwnym trafem miała problemy z dotarciem na miejsce…

Ciekawe, jaki byłby efekt, gdyby:

  • zamachowiec próbował wymordować wszystkich na obozie klubu strzeleckiego
  • zamachowiec próbował rozpocząć strzelaninę na targach broni (przecież broń prowokuje agresję!)
  • napastnik próbował obrabować pełen klientów sklep z bronią

Zastanawia mnie jeszcze jedno – dlaczego nikt nie napada na komisariaty? Dlaczego nikt nie próbuje gwałcić Policjantek na służbie?

Powiem Wam, dlaczego:

Dlatego...

Nie chcę brzmieć jak fanatyk „broni dla każdego”. Uważam stanowczo, że są osoby, które dostępu do broni mieć nie powinny. Między innymi ludzie zbyt młodzi (18 lat nie jest na pewno dobrym wiekiem), niezrównoważeni psychicznie, ze skłonnościami do agresji oraz notowani za przestępstwa (oczywiście nie za niewydanie komuś paragonu na 30 groszy w punkcie ksero); wyżej wymienionym nie przyznałbym niejednokrotnie dostępu do dowolnych ciężkich i/lub twardych przedmiotów.

Uważam po prostu, że przeciwnicy dostępu do broni zachowują się bardziej fanatycznie, niż zwolennicy. Wiem, że z klapkami na oczach najlepiej się argumentuje. A ja, niefanatycznie, jestem za restrykcyjnymi testami psychologicznymi i porządnym przeszkoleniem w zakresie obsługi broni.

Wiem jednak również, że znacznie łatwiej będzie mi się obronić przed napastnikiem za pomocą broni, niż używając telefonu z wstukanym 112.

Posted in Polityka, Polska, Świat.


2 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.

  1. ori0n says

    Tekst dobry, ale EKSPERCI są wręcz przeciwnego zdania:

    Pochodzący z Polski znany szwedzki kryminolog prof. Jerzy Sarnecki z
    Uniwersytetu Sztokholmskiego: „(…) To kolejny przypadek w ostatnim
    czasie w Skandynawii, kiedy ktoś zabija za pomocą broni, na którą miał
    zezwolenie. Z punktu widzenia kryminologii zaostrzając te przepisy,
    można coś osiągnąć – podkreśla.”

    Ponadto

    „Podobnie, jego zdaniem, zmienione mogą zostać na bardziej surowe
    przepisy dotyczące możliwości kupowania nawozów sztucznych.”

    Ale jak przyjdzie co do czego…

    „Ekspert uważa jednak, że zbrodnia nie powinna wpłynąć na zaostrzenie
    kar w Norwegii, czy szerzej w Skandynawii. – Na to jest zawsze
    polityczna presja, ale logicznie patrząc, nie ma to sensu. Nie ma
    kary, która mogłaby być odpowiednia za śmierć prawie 100 ludzi – uważa
    prof. Sarnecki.”

    Że fakty przeczą eksperom? Tym gorzej dla faktów! :)

  2. Sanczo says

    Hmm… pewnie na oboz strzelecki to i policja balaby sie zrobic wjazd, chociaz… wtedy to by sie pewnie obyl na zasadzie, dziendobry, widzi pan jaka mamy ladna sotolowke, a tam za hangarem leza te zwloki, co prawda, zdjelismy go tutaj, na placu, ale nie chcielismy, zeby psul nam widok zanim przyjedziecie, a wiemy jacy jestescie zajeci.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.