Skip to content


Martyna Wojciechowska, Wykop, przedruki, „zupełnie inne emocje” i genialne wprost reakcje…

Na hasło „Martyna Wojciechowska” Google znajduje tylko jedno zdjęcie, które jest oznaczone jako „do ponownego wykorzystania” – a ono mi nie pasowało na miniaturkę, więc wrzuciłem tu po lewej coś zupełnie nie związanego z tematem…

Cała historia zaczęła się od Wykopu. Dokładniej – od wykopu o książkach Martyny Wojciechowskiej. Autorka wykopu, fanka wspomnianej autorki książek, postanowiła wylać gdzieś swój żal – i dobrze. Jak widać, trafiło to tam, gdzie trzeba…

 
Na początek chciałbym doprecyzować:

– nie jestem fanem Pani Martyny, nie jestem również jej „antyfanem”
– nie czytałem żadnej z książek, dlatego nie odnoszę się do kwestii „przedruku”, czy „kopiowania” – opieram się jedynie na porównaniu tekstu na czterech zdjęciach opublikowanych przez autorkę wykopu
– w tym wpisie nie komentuję książki Martyny Wojciechowskiej, nie wysuwam też oskarżeń etc.
–  pisałem ten tekst na trzeźwo :)

 

„Zupełnie inne emocje”

Tekst wspomnianego wykopu nie jest długi, więc wydaje mi się, że nie trzeba streszczać. Bardzo szybko (genialny PR, czy ktoś z fanów jednak siedzi codziennie na Wykopie?) na fanpage MW pojawiła się odpowiedź Kasi Frydrych (agentki Martyny) na wspomniane zarzuty. Oto jej fragment:

(…) W książce opisane są przeróżne historie, które stały się dla Niej [Martyny] (…) ważne. KILKA rozdziałów, w zestawieniu z całością, traktuje o doświadczeniach opisanych na kartach „Kobiety na krańcu świata”, nie jest to jednak przedruk, lecz zupełnie inne emocje, o których Martyna postanowiła wspomnieć (…)

[Oświadczenie dot. publikacji na wykop.pl]

Doskonale, przyjrzyjmy się tym nowym emocjom. Posłużę się zdjęciami porównawczymi obu książek, które w swoim wykopie zaprezentowała misia87vs.

Zupełnie inne emocje Martyny Wojciechowskiej

"Zupełnie inne emocje" Martyny Wojciechowskiej

Na zielono zaznaczyłem „te same emocje”, kolorem morskim (czy jak mu tam) te „trochę inne”, zaś na czerwono te „zupełnie inne”.

Jak już wspomniałem, nie czytałem książek i nie mam zamiaru na podstawie kilku zdjęć stwierdzać, że całość tekstu jest w równym stopniu „inna”, co w wybranym fragmencie. Prawdopodobnie nie jest.

Niemniej jednak nie powiedziałbym, że są to „inne emocje” – raczej są to wybrane fragmenty zaczerpnięte z poprzedniej książki i umieszczone w następnej. Z lekko zmienioną formą w niewielu miejscach.
Czy pani Kasia nie mogła nazwać tego po imieniu? Mogła, bo takie praktyki się stosuje. Ale wolała napisać w tak zawoalowany sposób i w trochę „artystycznym” tonie, czym dostarczyła… Materiału na kolejny wykop :)

 

„Oskarżenia wysunięte przez portal”

Ciekawy jest też ostatni akapit wypowiedzi pani Kasi:

Oskarżenia wysunięte przez w/w portal są zupełnie bezpodstawne. W razie potrzeby konstruktywnej dyskusji zapraszam do bezpośredniego kontaktu.

[Oświadczenie dot. publikacji na wykop.pl]

Zwłaszcza to drugie zdanie brzmi groźnie. Wielki, zły portal postanowił zrobić komuś krzywdę, my mu pokażemy! Jednak kiedy przemawia się w ten sposób, warto mieć prawdę po swojej stronie. Albo przynajmniej zapoznać się z elementarnymi faktami, dotyczącymi sprawy.

A fakty są takie, że „wykopy”, czy też „znaleziska” na Wykopie to w 99% przypadków rzeczy dodawane przez użytkowników. Takoż było i w tym przypadku. Widać pani agentka zerknęła tylko na kilka akapitów tekstu i adres strony, po czym wyciągnęła wnioski – błędne.
Dlaczego w takim razie ja po przejrzeniu kilku stron książek miałbym nie dojść do wniosku, że to kopiuj-wklej? Równi i równiejsi?

 

Fani i psychofani…

Zostawmy te książki, zostawmy Martynę. Zobaczmy, jak wygląda psychologia tłumu w wydaniu fanów fanpage MW:

I tym sposobem robimy reklamę marnemu portalowi… Proponuję byśmy NIE wchodzili tam i NIE sprawdzali, co oni napisali, bo w sumie… po co? ;o) Pozdrowienia dla M. i K.

[Marta U.]

Ktoś tu popełnił ten sam błąd, co pani Kasia, ale oczywiście – pomimo swojej ignorancji, postanowił się podlizać i wyrazić swoje fachowe zdanie o portalu. Mimo, że tym samym zdaniem przyznał, że nie ma o owym portalu pojęcia. Niestety, nieznajomość Wykopu to tylko objaw braku zainteresowania nim – każdy ma prawo do własnych zainteresowań – ale oznajmienie, że jest „marnym portalem” to już zdemaskowanie się.

 

nie czytam tych gównianych portali typu pudelki (i podobne) ani wykopy, może to „wstyd” dla osoby, która codziennie korzysta z internetu i czyta różne rzeczy, ale nie wiem na dobrą sprawę co to wykop.pl , ale chciałabym zobaczyć co tam „mądrego” napisali – mogę prosić o linka… z czystej ciekawości.. chociaż takich bzdur NIE WOLNO rozpowrzechniać ;P :)

[Agnieszka K.]

Jak wyżej, aczkolwiek w mniej wyważonej formie. Oczywiście do tego DUŻE LITERY, żeby podkreślić srogość… więc skąd te uśmieszki na końcu? Poza tym – nie wiem, co to wykop, ale jest gówniany. No to ja skomentuję krótko: ;P :)

 

wykop.pl – portal dla frustratów, których do szewskiej pasji doprowadza fakt, że ktoś w Polsce (i to w dodatku baba! na Boga! ;]) może realizować własne cele, pragnienia, marzenia, a co więcej – jest w tym zajebiście dobry! komentatorzy, ukrywającymi się pod wymyślnymi nickami, nie mający odwagi podpisać się własnym nazwiskiem, zamiast postarać się zrealizować własne marzenia wolą siedzieć przed kompem, narzekać, jak to życie okrutnie się z nimi obchodzi i oczerniać innych ludzi… oto Polska właśnie…
P.S. brawa dla Kasi! :)
[Marta R.]

Tu z kolei same małe litery, nawet po kropce (czepiam się, wiem). Oczywiście, „brawa dla Kasi!”, bo popełniła ten sam błąd, co komentująca – postawiła znak równości pomiędzy portalem, a jego użytkownikiem (chyba że chodziło również o komentujących na Wykopie, w takim razie nikłym ułamkiem procenta użytkowników).
Pani Marty nie wymieniam z nazwiska, choć powinna być wzajemność w stosunku do frustratów spod wymyślnych nicków (moje nazwisko również na tym blogu się przewija i nie robię z niego tajemnicy).

 

Nie mam najmniejszych wątpliwości co do szczerości Martyny. Więc zdanie portalu wykop.pl mało mnie interesuje. Pozdrawiam :-)
[Marcin Ż.]

Ja rozumiem, że na początku ktoś mógł nie załapać, ale to już któryś komentarz z kolei. A wcześniej przewinęły się wyjaśnienia na temat sformułowania „zdanie portalu”. Typowe TL-DR.

 

Jedno proste pytanie: czy racja jest po stronie tych kilku osób, które nie mają nic do roboty i oczerniają Panią Martynę, czy może ponad 80 TYSIĘCY, które kochają Panią Martynę za to, co robi i dałyby się za nią pokroić? Odpowiedź jest chyba oczywista :-) Nie ma się co przejmować kilkoma pajacami na Wykopie. Pozdrawiam :)

[Jakub S.]

No właśnie! Czy racja jest po stronie tych kilku pajaców, którzy preferują miłą, zaciszną knajpkę ze zdrowym żarciem, czy raczej po stronie tych setek tysięcy, które chodzą do McDonald’s? Odpowiedź jest oczywista, w końcu większość ma rację!
Na marginesie, na chwilę obecną tych „kilku pajaców na Wykopie” jest 1436 w pierwszym znalezisku oraz 861 w drugim. Pewnie się powtarzają, ale to i tak całkiem duże ilości jak na Wykop. A tych, którzy przeczytali, a nie wykopali, jest prawdopodobnie pięć-dziesięć razy więcej. Ja za to chciałbym wiedzieć, jaki procent tych 80 TYSIĘCY (CapsLock rządzi, CapsLock radzi…) stanowi młodzież przedszkolna i uczniowie szkół podstawowych. Bo patrząc po komentarzach na FB… może nie dokończę :)

 

 

Podsumowując – kiedy będę miał tylu fanów na FB (pozdrawiam moich czterdziestu!), mam nadzieję, że będą mnie bronić tak samo bezmyślnie – w każdej możliwej sprawie. Chociaż wolałbym, żeby niektórzy fani Martyny Wojciechowskiej wykazali się „zupełnie innymi emocjami”…

 

Posted in Internet, Polska.


10 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.

  1. ipocoto says

    Ty za to zdemaskowałeś się swoim ostatnim akapitem- przeczytaj i wysnuj wnioski
    pozdro

    • WRonX says

      Nie mogłem nie zaakceptować tego komentarza :)
      Jak widzę, niektórzy koniecznie chcą się wypowiedzieć, nie wiedzą tylko, co konkretnie napisać, więc piszą cokolwiek w nadziei, że zabrzmi poważnie :)

      • cu0 says

        w tym wypadku ci „fani”, ktorzy mowia o polaczkowatosci wykopowiczów, najbardziej polaczkowato sie zachowuja :>

  2. evce says

    Śmiech na sali z tymi komentarzami na fb.

    • WRonX says

      W sumie nie ma co się dziwić, ale nie kładłbym całej winy po stronie fanów – oświadczenie wystosowane przez panią agentkę jest wysoce nieprecyzyjne i może wprowadzać w błąd, a ludzie są wygodni, dużo czytać im się nie chce…

  3. Rycio says

    Z jednej strony to fakt, że osoby, o których piszesz nie zadały sobie trudu o tym by dowiedzieć się czym jest wykop. Jednak nie mają raczej takiego obowiązku. To, że większość komentarzy pochodzi od ludzi o niskim poziomie inteligencji, bądź zbyt leniwych, aby na wykop się udać i przeczytać dokładnie, świadczy tylko o tym, że dziewczyna najwyraźniej ma rację. Nie jest niczym nowym, że ludzie wypowiadają się na jakieś tematy, nie mając zielonego pojęcia o co chodzi, jednak w przypadku wypowiedzi Agentki prasowej Pani Martyny jest to typowy zabieg.
    Jestem w 100% pewny, że Pani Kasia była na wykopie i wszystko dokładnie przeczytała, jak również zapoznała się z samym portalem. Dla niej te książki to kawał forsy. Jej wypowiedź natomiast ma lekceważący ton w celu nastawienia publiki. Jednocześnie wypowiedź odnośnie kontaktu bezpośredniego kontaktu oznacza, że kontaktu owego raczej nie będzie nawet jak napisze do niej TYSIĄC osób ;-)

    Jeżeli interesuje Cię ten temat bardziej, to sugeruje wysłać jej swoje dowody o tym, że zrobili kopiuj/wklej i zobaczyć reakcję :-)
    Pozdrawiam,
    Rycio

    • WRonX says

      Mniej-więcej to miałem na myśli, odpowiadając na komentarz evce. Owszem, pojechałem trochę po fanach, tylko dlatego, że ślepo wierzą tylko jednej stronie – do tego stopnia, że krytykują „na wiarę” coś, o czym nie mają pojęcia. Najlepszym przykładem jest link z jednego komentarza na Wykopie (specjalnie nie wstawiam samego linka, bo zrzut nie jest mojego autorstwa).

      Do wypowiedzi PRowców trzeba mieć dystans.

  4. Kaha says

    Martyna od lat uprawia niesamowita komerche z tym swoim podroznictwem, wiec nie dziwi nic… Kiedys ja lubilam, ale teraz Martyna panoszy sie wszedzie, ze az mdli. Sama jest wielkim kopiuj-wklej, odcinajac kupony od tych samych osiagniec az do bolu… Tylko pogratulowac sprytu :) Takim osobom nigdy nie brakuje fanatycznych wielbicieli.

    • WRonX says

      Ja osobiście lubiłem jej programy motoryzacyjne, potem coraz rzadziej miałem kontakt z czymkolwiek jej autorstwa. Czy komerchę – nie wiem… w sumie jeśli chce się napisać i wydać książkę (i zarobić na tym) o swoich podróżach, to nie da się tego zrobić niekomercyjnie. A jako osoba publiczna przynajmniej się rozwija (motoryzacja, rajdy, podróże), w przeciwieństwie do niektórych osób publicznych, które się uwsteczniają :)

  5. Kefir says

    Witam.
    „Niewidzialna ręka rynku” (A. Smith) w postaci dążenia do maksymalizacji zysku przy minimum wkładu pracy upowszechnia się w mediach. Kilka lat temu złapałem na identycznym procederze redaktora piszącego teksty dla motoryzacyjnego kanału pewnej komercyjnej telewizji oraz miesięcznika motocyklowego. W programie, jako komentarz do tego co działo się na wizji, lektor czytał fragmenty artykułów z miesięcznika ;) Autor, „wywołany do tablicy” w internetowej grupie dyskusyjnej nie potrafił się sensownie bronić. Nie zdobył się, co prawda na zwykłe „przepraszam”, lecz odzyskał nieco szacunku za to, że nie schował głowy w piasek. Osnowa niniejszego artykułu, czyli zasłanianie się marketingowo-„piarowskim” bełkotem jest po prostu niesmaczne.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.