Skip to content


„Radni nowohuccy rzucili pomysł nazwania Alei Przyjaźni imieniem pary prezydenckiej…”

WRonX.net - fight apathyOd niedawna obserwuję ten facebookowy wynalazek, jakim są „pytania” pod innym kątem

Moja przygoda z tym portalem zaczęła się, gdy najczęstszą aktywnością znajomych było publikowanie na swoim wallu wyników ankiety w stylu „Którym z 8 ogórków kiszonych z 168 odcinka >>Przyjaciół<< jesteś?”. Mało kto wtedy jeszcze podejrzewał, że FB tak bardzo zbliży się do Twittera, że oprócz linków i fanpejdżów będziemy dowiadywać się na bieżąco, kto właśnie wyszedł spod przysznica („co za odświeżenie po tygodniu śmierdzenia!”), zrobił sobie kanapkę („ser żółty, dżem i Nutella!”), czy ma grzybicę stóp. FB stał się w Polsce przepisem na sprzedanie idei mikroblogowania – opakować ją w ładne pudełko. Ale odchodzę zanadto od tematu. Wróćmy do „pytań”.

„Pytania” pojawiły się bodajże w lipcu 2010 jako odpowiedź na proste zapotrzebowanie rynku – konieczność dotarcia do jak największej liczby osób i otrzymania od nich równocześnie feedbacku. Zwykłe fanpage nie zawsze dają sobie w tej materii radę.

Od czasu ich powstania, przewinęło się mnóstwo tematów. Które książki przeczytałeś, które filmy obejrzałeś (badanie rynku praktycznie za darmo), ale powstają też inne, bardziej wyspecjalizowane. Od jakiegoś czasu moi znajomi bezustannie męczą mnie publikowaniem swoich odpowiedzi na następujące:

Zaznaczę jeszcze raz: nie mam nic wspólnego z polityką, nie lubię PiSu tak samo, jak PO, PSL tak samo jak SLD i wszystkich po równo.
Jednak śmieszne już dla mnie staje się powoli „lansowanie się na fejsie” za pomocą pytań właśnie. A dokładniej – za pomocą odpowiedzi. No bo jak odpowiedzieć, żeby znajomi nie wyśmiali? W tym konkretnym przypadku akurat sprawa jest jasna – jedyną społecznie poprawną opcją jest postępowanie w stylu „Skończcie już z tym Smoleńskiem” i „Mam dosyć o katastrofie”, ergo żadnych zmian ulic etc.

Ja też chciałbym się polansować ze swoim zdaniem. Problem tylko w tym, że moje zdanie jest inne. Nie jestem za, nie jestem przeciw, ale nie można też powiedzieć, że nie mam zdania. Chciałbym, żeby w tej ankiecie była odpowiedź „mam to w rzyci”. Bo powiedzieć, że „jest mi to obojętne” to żaden lans! Nikt ze znajomych nie zwróci na to uwagi! A przecież nie jest mi obojętne, jak znajomi odbiorą moją obojętność – obojętne w jakiej kwesti.

Ale mieć w głębokim poważaniu oraz tam, gdzie światło nie dochodzi, mieć tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę tak WIELKĄ SPRAWĘ, jaką jest jakaś ulica w Nowej Hucie – to brzmi dumnie! I tak luzacko!

Ten to ma styl! – Zakrzykną znajomi – Nie przejmuje się takimi poważnymi sprawami, chciał(a)bym być taki/a jak on!

Kto by nie chciał… I jakim powiewem świeżości byłoby oderwanie się od tego wszystkiego – dlaczego zaprzestać na „mam dosyć Smoleńska”?
Ja osobiście mam dosyć również tych, którzy codziennie podkreślają, że mają dosyć Smoleńska. Chcę to wyrazić dosadnie i głośno!

Niestety, mam do wyboru tylko „jest mi to obojętne”. Chyba muszę zrobić własną ankietę…

Posted in Internet, Polityka.


No Responses (yet)

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.