Skip to content


Też chciałbym zarabiać kupę kasy…

Nie będzie to opowieść o tym, jak mi źle, a jak innym dobrze, chociaż jak powszechnie wiadomo, „jak się nie ma, co się lubi, to się nie lubi tych, co mają”. Wolę się skupić na tych, co mają, chcą więcej, a są zupełnie zbędni.

Czy ktokolwiek kupiłby sobie tasiemca jako zwierzątko domowe i jadł specjalną, drogą karmę, żeby go wyżywić? Właśnie…

 

„Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w…”

 
Tłucze mi się po głowie mnóstwo cytatów Kazika, albo boję się procesu, czy innych reperkusji. Mam nadzieję, ze Grabaż się nie obrazi, bo ten tekst nawet lepiej opisuje sytuację.
Otóż, Krzysztofie, nie wszyscy, ale z pewnością większość. Większość tych, którzy coś mogą.

Ojciec zawsze mi powtarzał, żebym uczył się angielskiego i spieprzał z tego kraju w podskokach. Nie posłuchałem, bo stwierdziłem, że nigdzie nie będzie mi lepiej. No dobrze, prawie nigdzie. Czy żałuję kurczowego trzymania się Polski? Nie, ale nie do końca :)

 

Nigdy nie jest za dużo!

Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale zakupy – owszem. Patrząc na stosunek wykonywanej przez niektórych pracy do ich zarobków mam skojarzenie z innym stwierdzeniem, adekwatnym do sytuacji szarego obywatela RP – że podobno można żyć bez alkoholu, ale po co ryzykować.

Sieć huczy przy tej, czy innej sprawie, kiedy dowiadujemy się, jak marnowane są nasze pieniądze. Bo w ostatecznym rozrachunku wszystko to uderza w nas. Przecież nie w urzędników, czy polityków.

Głośno ostatnio było o odszkodowaniu dla JTT Computer. Powiedzmy sobie szczerze – ktoś bardzo chciał dużego zysku dla Skarbu Państwa, ale w końcu okazało się, że będzie duża strata. Patrząc z punktu widzenia zabitej przez Urząd firmy, cieszę się z tego wyroku. Sprawiedliwości stało się… coś tam. Zwykle w Polsce sprawiedliwości coś się dzieje. Z reguły nic dobrego.
Zapominamy jednak o pewnym małym szczególe: Skarb Państwa nie ma kieszeni, z której wyciągnie drobne na odszkodowanie, przez co nie będzie miał jutro na cukierki (może wyciągniesz z tego jakieś wnioski, młody człowieku!). Kieszenią Skarbu Państwa jesteśmy my. I Skarbek ów nasz kochany nader często do tej kieszeni sięga. Sytuacja nie zmieniłaby się wiele, gdyby w tej sprawie działała ustawa o odpowiedzialności majątkowej urzędników. Bo chyba żaden urzędnik nie zarabia rocznie kilkudziesięciu milionów. A może…?

Nieważne. I tak my zapłacimy. W końcu Skarb Państwa to nie tylko US, ale też inne organy. Też potrzebują pieniędzy. Podatków i składek nigdy za dużo!

A co np. z Telewizją Publiczną? Wikipedia twierdzi, że:

Telewizja publiczna (telewizja państwowa) – stacja telewizyjna (lub stacje telewizyjne), stanowiąca własność Skarbu Państwa(…)

No to już wiadomo, kto finansuje. A kto za to płaci? Błagam… Zważmy na to, że 5-sekundowa reklama przed „M jak Miłość” we wtorek wieczorem kosztuje 29 tysięcy złotych. No ale wiadomo, że wszystko z reklam i jeszcze trochę musi się ulotnić. Dlatego, Obywatelu – płać abonament, abyśmy mogli realizować swoją misję!

Tak, mówimy o tej samej TVP, która bez żadnych pytań zaoferowała dosyć dobrze płatną pracę fałszywemu „człowiekowi Prezydenta”. Pomijam późniejsze reakcje. I o tej samej TVP, która potrafi być tak bardzo charytatywnie nastawiona

Ale płać abonament!

 

„To tragedia, że posłowie tak mało zarabiają”

Te słowa powinny przejść do kanonu, tak samo jak „640 kB powinno wystarczyć każdemu”. Może jednak poseł Kalisz miał trochę racji. Następnego dnia po tej niefortunnej wypowiedzi, w RMFie wyjaśniał, o co mu chodziło. Parafrazując: zarobki posła powinny być na tyle wysokie, żeby ludzie wykształceni i wykwalifikowani chcieli zajmować się polityką (?).

Faktycznie, może wtedy mielibyśmy mądrzejszy Rząd. Albo po prostu średnie łapówki byłyby wyższe.

Ale patrząc z dystansem, próba utworzenia mądrego i wykształconego Rządu prawdopodobnie rozbiłaby się o wybory. Bo ludzie i tak zagłosowaliby na Jarka (bo on by tym Ruskom pokazał!), Donka (bo tak świetnie poradził sobie z tymi wstrętnymi kibicami), czy nawet Jędrka (bo to zboże na torach tak ładnie wyglądało). Powiedzmy sobie szczerze, stwierdzenie Wyborcy PO są jak żona alkoholika powinno rozciągnąć się na wszystkich Polaków, nie tylko wyborców PO.

Według mnie ścieżka postępowania powinna być zgoła inna. Albo, jak ktoś zasugerował, uposażenie posła powinno być ściśle zależne od PKB, albo, co według mnie byłoby lepszym pomysłem, rządzenie powinno być zajęciem absolutnie niedochodowym. Wyeliminowałoby to kilka problemów:

  • posłami byliby tylko ci ludzie, którzy są na tyle bogaci, aby iść do Sejmu nie po to, żeby się nachapać
  • wszelkiego rodzaju dziwne twory ludzkie, które obecnie nami rządzą (to chyba nie obraża organów Państwa?) zamiast pchać się do polityki, po prostu zajęłyby się czymś, co ich nie przerasta, a do są stworzone (po prostu spaliby w domu, zamiast na obradach)

Tak się jednak nie stanie. Nie będę tłumaczył, dlaczego.

Może zamiast tego wytłumaczę raz jeszcze, dlaczego posłowie zarabiają za mało:

  • uposażenie posła wynosi 9 892,30PLN [źródło]
  • dieta poselska wynosi 2 473,08PLN [źródło]

Razem12 365,38 (Specjalnie pomijam np. ryczałt na prowadzenie biura poselskiego (ok. 11 ooo PLN) itp., bo na kawę i paliwo pieniądze muszą być.)

Chyba logiczne, że za taką kwotę nie da się wyżyć! Za te marne grosze można kupić:

Ale popatrzmy bezdusznie z drugiej strony. 460 posłów, każdy otrzymujący 12 365,38PLN co miesiąc przez 4 lata kadencji sejmu to 273 027 590PLN. Tak, dobrze widzicie. Za tę kwotę można by:

  • kupić ok. tysiąca mieszkań (średnio po ok. 300 tys.) – 20 na miesiąc
  • wypłacić 172 tysiące emerytur (przeciętna z 2010 miała wynieść 1588PLN) – 3600 na miesiąc = 3600 emerytów
  • ufundować becikowe 273 tysiącom rodziców – 68 250 nowych podatników rocznie

Ja wiem, że te liczby to kropla w morzu potrzeb i niewiele zmieniają. Patrząc jednak przez pryzmat zysków i strat – zyskalibyśmy cokolwiek. A tak – pieniądze te idą na ludzi, którzy nie potrafią nawet przyjść na posiedzenie sejmu, chociaż to praktycznie ich jedyny obowiązek…

 

Emerytury? Jakie emerytury?!

No właśnie, pomyślmy też o tym. Przeciętny Polak może nie zauważa, a przynajmniej nie zauważał jeszcze do niedawna, że to, co dostaje „na rękę” odbiega trochę od tego, co wydać na niego musi pracodawca. Może się mylę, ale uważam, że nie pomaga to w uzyskaniu podwyżki.

No, ale mamy państwo opiekuńcze. Opiekujemy się każdym obywatelem, nawet jeśli tego nie chce. Bo może chciałby te pieniądze ze składek inaczej zainwestować. Choćby w alkohol, który ma ponoć być najbardziej opłacalny, bo ma najwięcej procentów.
A mówiąc poważniej, uważam że 90% (o ile nie więcej) społeczeństwa potrafiłoby zainwestować „składki” o wiele lepiej. Samodzielnie, lub wykorzystując usługi instytucji, które się na tym znają. Nie czarujmy się – dowolna instytucja potrafiłaby wykorzystać je lepiej, niż ZUS. I to bez konieczności budowania sobie wypasionej siedziby.

Czy ta sytuacja jest zdrowa? Zerknijmy, co mówi prawo (dziękuję koledze J. za podrzucenie tematu):

Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przemocą, groźbą zamachu na życie lub zdrowie albo gwałtownego zamachu na mienie, doprowadza inną osobę do rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym albo do zaprzestania działalności gospodarczej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Art. 282 Kodeksu Karnego

Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Art.  286 Kodeksu Karnego

Zastanówmy się:

  • w celu osiągnięcia korzyści majątkowej: JEST.
  • przemocą: JEST (nie zapłacisz – idziesz siedzieć)
  • niekorzystne rozporządzanie własnym mieniem: Błagam…
  • wykorzystanie niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania: A kto potrafi pojąć, po co my te składki płacimy?

Kto powinien podlegać karze? Wygląda na to, że nikt, bo ZUS przecież jest jedyną legalnie działającą piramidą finansową. Wyjaśnię niezorientowanym: pieniądze wpłacane przez nas idą na wypłaty emerytur naszych dziadków. Wystarczy.

Zapomniałbym: jeszcze na dyskietki.

Na szczęście Władza wie lepiej. Wie lepiej ile mamy odkładać, jak długo i ile powinniśmy z tego później dostać. Wie lepiej, że trzeba przerzucić pieniądze z OFE do ZUSu (żeby starczyło na dyskietki i sprzątaczki do pałaców). A przede wszystkim wie najlepiej, że nie można Polakom dać możliwości wyboru.

Nie wiem, czy nie wolałbym mieszkać w państwie totalitarnym. Miałbym jasną sytuację. Jak wiemy, dyktatura jest wtedy, kiedy Rząd robi, co chce, a lub nie może wyrazić swojej woli, zaś demokracja, gdy lud wyraża swoją wolę, a Rząd i tak robi, co chce. Może dlatego jeszcze nie było u nas wielkich demonstracji antyrządowych – bo już nam się nie chce wyrażać swojej woli.

 

Po co ten wpis?

Polityk, prezes TVP, czy wysoki rangą urzędnik odpowiedziałby prawdopodobnie „bo mogę”. Ja mam zgoła inną motywację: bo już nie mogę…

 

 

Posted in Polityka, Polska, Różne.


One Response

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.

  1. newbie says

    Czekam na kolejne wpisy ;) Mam podobne zdanie na tematy poruszane tutaj, ale nie potrafilbym tak zajebiscie tego napisac. pzdr



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.