Skip to content


Noże zabijają! (z ostatniej chwili: Samochody łamią przepisy!)

Mam nadzieję, że żaden normalny człowiek nie potraktuje tytułu tego wpisu poważnie. Chociaż trochę się obawiam, że jednak tak. Skoro znalazła się grupka posłów, którzy postanowili zrobić zamieszanie i zakazać posiadania noża…

Jedyne sensowne wyjaśnienie może być takie, że projekt nowelizacji ustawy zgłosili „dla jaj”, albo żeby utrudnić ludziom życie. Bo jeśli rzeczywiście wierzą, że to dobrze rozwiązanie, to czas się z Polski ewakuować jak najszybciej…

 

Ustawa, jaka jest, każdy widzi…

Warto zauważyć, że na chwilę obecną, Ustawa o Broni i Amunicji nie zalicza noży do broni, za wyjątkiem „ostrzy ukrytych w przedmiotach nie mających wyglądu broni”. Już w obecnej formie ustawa jest bublem sama w sobie, gdyż do broni zalicza „narzędzia i urządzenia, których używanie może zagrażać życiu lub zdrowiu”, co pozwala nam jako broń traktować cegły, stare telefony komórkowe, łyżki… Poza tym spójrzcie:

  • używanie samochodu zagraża życiu lub zdrowiu
  • używanie okna zagraża życiu lub zdrowiu
  • używanie młotka, śrubokręta, czy kombinerek zagraża życiu lub zdrowiu
  • korzystanie z sieci energetycznej i używanie urządzeń elektrycznych zagraża… zgadliście! Życiu lub zdrowiu!

 
W związku z tym trochę się obawiam, że niedługo któryś inteligentny polityk wpadnie na pomysł delegalizacji posiadania powyższych… Dobrze, w przypadku samochodu Prawo Jazdy jest odpowiednikiem Pozwolenia na broń. I tyle. Podejrzewam, że skończy się „tylko” koniecznym do ukończenia kursem i egzaminem (płatnym, oczywiście), jeśli będzie się chciało używać suszarki do włosów.

Ale ja nie o tym…

Lepsze wrogiem dobrego…

Od jakiegoś czasu coraz częściej poruszany jest problem legalizacji tego, czy owego. Niestety, w większości przypadków, poruszany jest on przez zwyczajnych ludzi. Czyli – nie czarujmy się – osoby, które mają taki wpływ na polskie ustawodawstwo, jak ja na pogodę.

Politycy również często poruszają tematy legalizacji różnych rzeczy. A dokładniej – delegalizacji. Niedawno we wszystkich mediach można było zobaczyć Premiera, wypowiadającego wojnę dopalaczom, teraz zaś kolejni politycy postanowili, że sami wiedzą lepiej, co jest dla nas dobre.

Każdy ma swoje zdanie. Niektórzy mają nawet dwa, lub trzy, w zależności od tego, co trzeba powiedzieć, żeby uzyskać lepsze wyniki w wyborach. Niektórzy politycy PiS doszli do wniosku, że trzeba wykorzystać sytuację i stworzyć pozory „robienia czegoś z tymi wszystkimi bandytami”. Jak postanowili, tak też zrobili. Powstał projekt nowelizacji.

Nie trzeba być doktorem prawa, ani mieć IQ powyżej średniej krajowej (jak to świadczy o twórcach nowelizacji?), żeby zauważyć od razu kilka niepokojących zapisów w proponowanej nowelizacji. Spójrzmy.

Bubel buble bublem pogania

Według propozycji nowelizacji, końcówka art. 4 ust. 1 lit. a miałaby brzmieć następująco:

„wszelkich innych przedmiotów mających charakter broni ofensywnej, z wyjątkiem noży o jednej krawędzi roboczej i długości ostrza poniżej 8cm.

Doskonale. To rodzi kilka pytań. Nota bene zadałem te pytania wszystkim podpisanym pod projektem posłom. E-mailem, podpisując się i podając adres domowy. Żaden nie odpowiedział. Wydaje mi się, że to też coś mówi o naszych kochanych politykach i o ich projekcie.

 

Jaka jest definicja „broni ofensywnej”?

Zachodzę w głowę już któryś dzień i nic sensownego na razie nie wymyśliłem. Może dlatego to nie ja jestem posłem i to nie ja zgarniam grubą kasę za siedzenie na ławce, wciskanie losowo przycisków i machanie rękami. Niemniej jednak uważam, że noszony przeze mnie Benchmade NRA jest bronią absolutnie DEFENSYWNĄ i koniec!

Warto zauważyć, że to sformułowanie nie jest wcale lepsze od przytoczonego wcześniej „narzędzia i urządzenia, których używanie może zagrażać życiu lub zdrowiu”. Jest tak samo złe, gdyż jest absolutnie uznaniowe.

 

Jaka jest definicja „krawędzi roboczej”?

Pierwsze skojarzenie, jak przychodzi mi na myśl to „krawędź tnąca”. No dobrze, dwie krawędzi tnące (pomijając false-edge, które de facto krawędzią tnącą nie jest). Ale zaraz… A jeśli mam nożyk (nie „nóż”, bo poniżej 8cm musi mieć) z „piłą” po przeciwnej („tępej”) stronie ostrza? Jedna i druga krawędź może wtedy wykonywać pracę – czy to już daje dwie krawędzi robocze?

A może krawędź robocza to tylko krawędź służąca do cięcia? Bo w takim razie nożyczki to nóż o dwóch krawędziach roboczych!

 

Jak należy mierzyć „długość ostrza”?

Wbrew pozorom nie jest to zwyczajne czepianie się, chociaż przeciętnemu człowiekowi wydawać się może to oczywiste. Ale przeciętny człowiek widział w swoim życiu tylko Victorinoksa w gablocie punktu dorabiania kluczy w markecie, kilka noży w kuchni, „super mega wypasiony nóż z rękojeścią w kształcie smoka” na Allegro i może jeszcze jakiś OTF w starym amerykańskim filmie. O, zapomniałbym o Trackerze z Hunted.

No to pokaż mi, cwaniaku, dokładną długość ostrza w Trackerze – załóżmy, że dzielą Cię milimetry od usłyszenia zarzutu o nielegalne posiadanie broni.

Wytłumaczę to na przykładzie. Oto fragment ostrza Sanrenmu 707, niskobudżetowego noża EDC:

Rozumiecie teraz, o co mi chodziło? Powiedzmy, że są zaprezentowałem trzy (z wielu możliwych) sposoby mierzenia „ostrza” (na marginesie – pojęcia również niezdefiniowanego, co ważne, jeśli wziąć pod uwagę ostatni punkt poniższej listy), na których łatwo wyjaśnić, dlaczego ustawa to bubel. Pokazano tu mierzenie:

  • od czubka ostrza do najbliższego punktu rękojeści(w takim razie powodzenia z kerambitami i podobnymi sprzętami)
  • wzdłuż krawędzi tnącej(chcę widzieć narzędzia pomiarowe, jakie nosi ze sobą Policja, lub chociaż posiada na posterunku… i chcę widzieć te wszystkie zaświadczenia o kalibracji, legalizacji, demokracji…)
  • długość (w sensie największego wymiaru) całego elementu ostrza (no to posiadacze noży full-tang mają przerąbane…)

 

Czym jest „cel zgodny z prawem”?

Najlepsze zostawiłem na koniec. Spójrzmy na proponowaną zmianę art. 2.2:

„(…) Dozwolone jest posiadanie takiej broni w miejscu publicznym, jeżeli okoliczności wskazują, że jest to uzasadnione realizacją celu zgodnego z prawem”

Śmiało więc mogę nosić dowolny nóż po ulicy, nie bojąc się zatrzymania. Zawsze mogę powiedzieć, że:

  • idę do kolegi, pomóc mu obierać jabłka („kolega nie ma noża, wie Pan, bał się aresztowania”)
  • wracam ze spotkania… kolekcjonerów noży (w prywatnym mieszkaniu!)
  • posiadam nóż celem dłubania pod paznokciami (cel zgodny z prawem!)
  • lubię się drapać nożem po łydce…

Czy trzeba jeszcze komentować? Może i nie, ale ja skomentuję. W projekcie nowelizacji nie zawarto definicji „celu zgodnego z prawem”. W związku z tym podejrzewam, że nikt nie będzie musiał mi w nic wierzyć i zostanę aresztowany, jeśli przypadkowo, przy ludziach wypadnie mi z reklamówki właśnie kupiony nóż do warzyw.

 

„Ten zwyrodnialec już nikomu kanapki nie posmaruje!”

Moim zdaniem, proponowana ustawa, pomijając jej niską wartość „prawną”, może odnieść jeden z dwóch skutków. Albo będzie sobie żyła spokojnie, jako kolejny martwy przepis, bo Policjanci nie będą chcieli się wygłupiać i przeszukiwać każdego pod kątem posiadania scyzoryka, albo stanie się narzędziem częstego ograniczania swobód obywatelskich i utrudniania ludziom życia. Znajomość sposobu (nie)działania naszych polityków pozwala mi stwierdzić, że byliby oni raczej za tym drugim

Prowadzi to do takich sytuacji, jak przytoczona niedawno sprawa wyroku za posiadanie noża. Oczywiście nietrudno zgadnąć, że stąd już prosta, łatwa i przyjemna droga do aresztowania za nóż do kanapek w plecaku.

 

Tylko bandzior potrzebuje noża na ulicy!

Ojej… Jaki to jest długi i niewdzięczny temat. A jaki pełen niesprawiedliwych mitów i głęboko zakorzenionych w polskiej mentalności stereotypów. Zacznijmy od rzeczy podstawowej. Jeśli jeszcze ktoś nie wie, to proszę przeczytać definicję słowa „nożownik, bo mało rzeczy irytuje mnie bardziej, niż tytuły w prasie w stylu „Nożownik zaatakował”.
Niedługo zaatakuje cieśla, albo hydraulik.

Zastanówmy się, kto poza krwiożerczymi „nożownikami” (ostatni raz!) może potrzebować noża poza własną kuchnią. Ja wymienię kilka osób, a Wy spróbujcie uzasadnić, dlaczego (na czarno – w miejscu publicznym):

  • turysta
  • żeglarz
  • wędkarz
  • rybak
  • alpinista
  • grzybiarz
  • oklejacz bilboardów
  • miłośnik surwiwalu
  • członek grupy wykonującej rekonstrukcje historyczne
  • Robert Makłowicz
  • elektryk
  • tapeciarz
  • tapicer
  • rzeźbiarz

Chyba nie muszę wyjaśniać?

No to teraz trudniejsze zadanie. Do czego używam noża na co dzień? Jeden z moich znajomych stwierdził:

„Zawsze się z tego śmiałem, ale tak z głupia kupiłem sobie nożyk i zacząłem nosić. Dopiero wtedy do mnie dotarło, ile w ciągu dnia jest sytuacji, kiedy nóż sie przydaje”.

Spróbujmy wylistować. Oczywiście, w większości przypadków można się bez noża obyć, ale w imię czego mam rezygnować z ułatwienia w życiu?

  • otwieranie listów i paczek
  • otwieranie zgrzewek w markecie
  • otwieranie wszelkiego rodzaju opakowań i torebek (niektórzy otwierają chipsy/Skittles/rodzynki niczym Adaś Miauczyński płatki śniadaniowe)
  • obcinanie wystających nitek, niedoróbek krawieckich (zdarzyło mi się na ślubie pożyczać noża Pannie Młodej w tym celu – nikt inny nie miał)
  • zeskrobywanie zaschniętych plam z niemowlęcej zupki (zgadnijcie…)
  • wspomniane już czyszczenie paznokci (obrzydliwe, ale legalne!) :)
  • nacinanie kiełbasek na grilla, krojenie chleba
  • ostrzenie patyków (narzędzie niebezpieczne!) na ognisko

Sytuacje ekstremalne, o jakich słyszałem, że wydarzyły się (w Polsce):

  • przecinanie pasów bezpieczeństwa w palącym się samochodzie
  • cięcie podkoszulka na opaskę uciskową

No dobrze, ktoś może powiedzieć „żadna z tych sytuacji mnie nie dotyczy – nie potrzebuję noża”. W porządku. Ale ja – TAK. I jeśli klucza szwedzkiego można użyć zarówno w celu ratowania mieszkania przed zalaniem, jak i rozwalenia komuś czaszki, a mimo to nikt nie zabrania posiadania kluczy szwedzkich, domagam się traktowania noża jak każdego innego narzędzia.

Zakażecie posiadania noża – kibole będą nosić klucze szwedzkie.

 

Gdyby były zakazane, nie byłoby tylu ofiar!

Tu odpowiem krótko, bo ten argument jest infantylny:

  1. Statystyki wskazują na coś innego – większość zabójstw odbywa się W DOMU. A tam nóż posiadać będzie mógł po nowelizacji ustawy każdy.
  2. O ile pamiętam, wprowadzony bardzo dawno zakaz dokonywania morderstw nie powstrzymał morderców, którymi przeciwnicy stali argumentują nowelizację. Dlaczego zakaz posiadania noża miałby odnieść jakikolwiek skutek?

 

Popieram!

Proponuję zapoznać się z innymi argumentami na stronie ruchu Nóż to Narzędzie. Zapraszam też na fanpage NTN na Facebooku.

Na koniec szybki link, tym razem na temat broni palnej – satyryczne, ale jakże prawdziwe podsumowanie faktów i mitów. Czy może raczej bardziej mitów:
Zadziwiające, w co muszą wierzyć ludzie, popierający zakaz posiadania broni…

 

Posted in Polityka, Polska.


No Responses (yet)

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.